niedziela, 25 lutego 2018

Najmłodsza dżokejka

Wioletta  Święcińska   -  fragment




        Pewnego dnia, gdy dzieci naprawiały ogrodzenie, usłyszały za sobą ciche rżenie. Gdy się odwróciły, ujrzały pięknego konia o kasztanowej sierści oraz jasnozłotej grzywie i ogonie.
     - Jaki piękny! - wyszeptała z zachwytem Zosia.
     - Jak myślisz, do kogo należy?
     - Nie ............ dalej przeczytasz klikając na obrazku.
             
Niżej inny fragment.  


   - Witajcie, dzieci, dzień dobry, Promyczku -   
     uśmiechnął się do nich dziadek.
   - Czy słyszeliście, że w naszej wiosce mają się 
     odbyć zawody jeździeckie?
 
Oczy Zosi rozbłysły, a jej buzia rozpromieniła się.

    - Dziadku, muszę wziąć udział w tych 
      zawodach! Pozwolisz mi? .....  

Kliknij na obrazku i czytaj jeszcze chwilę. 
Więcej możesz przeczytać tylko w książce.

środa, 27 stycznia 2016

Biała dama

 Artur Oppman           (Legendy warszawskie) 



I

Stanisław August siadł na tronie,
Głośne mu „Wiwat” lud wykrzyka [1],
I miecz Batorych ujął w dłonie,
Lecz to nie dłonie wojownika.

Nie do pancerza pierś królewska,
Ani do hełmu białe czoło, —
A tu się chmurzy toń niebieska
I groźne wichry szumią wkoło.

Czyha na Polskę cudzoziemiec,
Słabnie potęga ojców stara,
W Rzeczpospolitej Moskal, Niemiec
Rządzi się właśnie, jak gęś szara.

Wprowadza wojska swoje wraże [2],
Wolność narodu pcha w mogiłę, —
Niech Polak słucha, gdy on każe,
Za nic mu prawo, — on ma siłę

II

Stanisław August krzewi sztuki
I o oświatę dba narodu,

 Ale kraj szarpią, jakby kruki,
 Sąsiedzi z wschodu i zachodu.

 Nie ma kto wydać hasła boju,
 Z „Bogarodzicą” grzmiącą w nieba, —
 Taki król dobry w czas pokoju,
 Teraz Sobieskich Polsce trzeba.

 Z nim by poleciał lotem ptaka
 Nasz orzeł w polu purpurowym,
 Znów pod Grunwaldem zgnieść Prusaka,
 Na łeb Moskala bić pod Pskowem!

 Lecz dobrze wiedzą źli sąsiedzi:
 Król Jan w katedrze śpi krakowskiej,
 A na warszawskim Zamku siedzi
 Stanisław August Poniatowski.

 III

 Król Staś w komnacie swej bogatej
 Coś tam rozważa, coś tam myśli:
 Może mu śnią się sławy kwiaty,
 Lub plan „Łazienek” nowych kreśli.

 A tu zawzięte wrogi nasze
 Ojczyznę dwakroć już rozdarły;
 Huczą armaty, lśnią pałasze,
 I dzwon grzmi Polsce, jak umarłej.

 Kościuszko wzywa, by rwać pęta,
 A z nim najlepsze w kraju męże —
 I wzwyż przysięga leci święta:
 „Albo polegnę, lub zwyciężę!”

 Lecz po Racławic bitwie chwackiej
 Znowu się sypią klęski krwawe —
 I wojsk carowej tłum żołdacki
 Wiedzie Suwarów na Warszawę.

 IV

 Na krwią zbroczonych Pragi wałach
 Wre bój zacięty, bój ostatni,
 Mrą kanoniery przy swych działach,
 Ginie walecznych hufiec bratni.

 Mężny Jasiński, Korsak dzielny
 Już legli — męże wiekopomni! —
 Nigdy ich sławy nieśmiertelnej
 Wdzięczna ojczyzna nie zapomni!

 Suwarów z setki armat wali,
 Napiera podłych zbirów zgrają, —
 I lecą kule dalej, dalej,
 W królewski Zamek uderzają.

Zda się, mur Zamku się rozrywa,
Zda się, dygoce ziemia sama…
Król Staś padł w fotel, twarz zakrywa:
Stanęła przed nim — Biała Dama.

V

Na piersiach ranę ma czerwoną,
Z której koralem krew się broczy,
I tak żałośnie drży jej łono,
I tak się łzami srebrzą oczy.

Z gorzkim wyrzutem patrzy w króla,
A jemu serce mrze od trwogi, —
 „Tam — szepce widmo — Moskal hula,
 Po moich synach depcą wrogi!

 We krwi się pławi ma kraina
 I w każdem sercu tyle bólu!
 Czyjaż to wina? Czyja wina?
 Uderz się w piersi, słaby królu!

 Mój naród w pęta dziś okuty,
 Gdzie spojrzeć — rozpacz, łza i blizna;
 Iluż to trzeba lat pokuty,
 By wolną była znów Ojczyzna!…”

 VI

 Polska w niewoli byt swój wlecze,
 Trzech ją tyranów uciemiężą,
 Rdzewieją w pochwach stare miecze —
 I niema pola dla oręża.

 Ale się naród nie upodli
 I łzę ukrywa, co z ócz ścieka,
 Obój się z wrogiem co dzień modli
 I na wolności jutrznię czeka.

 A każdy poryw ku swobodzie,
 Krwią bohaterów okupiony,
 Skraca twej męki czas, narodzie,
 Zbliża odrodzin świt wyśniony.

A gdy już zda się, zmartwychwstaje
Słońce wielkości, gloria chwały, —
W warszawskim Zamku w oknie staje
Urocze widmo Damy Białej.

VII

Zapchany ludem plac Zamkowy,
A wszyscy patrzą w stronę Wisły,
Dumnie wzniesione wolnych głowy,
Bo się kajdany w proch rozprysły.

A tam od mostu pieśni biegą [3],
Ach, nasze pieśni to bojowe! —
I obok Zamku warszawskiego
Przeciąga wojsko narodowe

Jeden za drugim hufiec zbrojny,
Piechota, jazda, równym szykiem,
W mury stolicy wraca z wojny,

 Z wojny zwycięskiej z bolszewikiem!

 Serca w takt biją, wzrok się łzawi,
 I triumfalna stoi brama, —
 A z okna Zamku błogosławi
 Zwycięskim pułkom — Biała Dama!…

 Przypisy

 [1]  wykrzyka — wykrzykuje.
 [2]  wraże — obce.
 [3]  biegą — dziś popr.: biegną.